Czysty Basen Chemia basenowa,Ogólna Jak ogarnąć basen po zimie?

Jak ogarnąć basen po zimie?

Niektórzy z Was, na jesieni, wylewają wodę i składają basen do pudełka, aby rozłożyć go ponownie na wiosnę. Tak też można, tylko – w mojej ocenie – szkoda na to czasu, pracy i… wody, która z roku na rok jest coraz droższa (czy to z wodociągu, czy to ze studni, bo hydrofor przecież pożera prąd). Są jednak tacy ludzie, jak choćby ja, u których nie dość, że basen zimuje na dworze, to jeszcze jest tak obudowany, że choćbym chciał to nie mam jak go zdemontować.

Problem jednak pojawia się, gdy na wiosnę zdejmujemy przykrycie, a tam, widok jest równie przerażający, co odrażający. I co teraz?

Przede wszystkim – bez paniki. Nie jest to nic nadzwyczajnego, że w stojącej wodzie (a często również przykrytej szczelnie) rozwijają się glony, wyrastają jakieś dziwne rośliny oraz pojawia się wylęgarnia owadów. Kroki potrzebne do uzyskania idealnie klarownej wody będę opisywał w kolejności, której zachowanie jest bardzo ważne dla całego procesu.

Krok 1. Kiedy zacząć ogarniać basen?

Tutaj sprawa jest mocno indywidualna, natomiast ja, basen otwieram już na koniec kwietnia lub początek maja. Nie dlatego, że planuję w nim pływać, tylko dlatego, że woda jest jeszcze zimna, ale w nocy już nie ma mrozów. Dlaczego zimna woda jest lepsza? Bo wolniej rozwijają się w niej glony i inne żyjątka. Powyższe zdjęcie zrobiłem 3. maja 2026. Wam radzę podobnie, gdyż – czym później go otworzycie, tym więcej pracy będzie wymagał. A łatwiej jest utrzymywać na bieżąco czystą wodę, niż ją reanimować w chwili powstała tam nowa cywilizacja i wynalazła już koło 😉

Krok 2. Od czego zacząć?

Od mechanicznego (ręcznego) wysprzątania wszystkiego, co pływa w Waszym basenie (skupiska glonów, liście, paprochy itd.). Można zostawić to pompie filtracyjnej, ale płukanie jej co godzinę nie jest naszym celem 😉

Następnie, przechodzimy do zwalczenia glonów (to, przez co woda jest zielona). Bez tego, żadna dalsza praca nie ma sensu. Do zabicia glonów stosujemy chemię typu Alba, czy też Alga-Off. nie ma znaczenia, czego użyjecie, byle by miało właściwości glonobójcze. Warto pamiętać, że producent na opakowaniu podaje zalecane dawkowanie (najczęściej w mililitrach na tysiąc litrów wody), jednak to dawkowanie jest przewidziane dla normalnie funkcjonującego basenu w sezonie, a nie to tego bagna, które właśnie ukazało się Waszym oczom. Ja stosuję dawkę +50% tego, co zaleca producent, czyli np. 150ml/1000L zamiast zalecanych 100ml/1000L. Dla mojego basenu 7000L daje to ok. 840ml specyfiku (producent zaleca 800ml na 10m³ wody, czyli 560ml dla mojego basenu; przemnożone przez 150% daje to 840ml).

Przy tej operacji pompa filtracyjna powinna już pracować przez 12 godzin dziennie, aby specyfik został równomiernie rozprowadzony i wymieszany z wodą.

Już po chwili od użycia środka zwalczającego glony zobaczycie, że woda zaczyna się lekko zmieniać. Klarowna, ale zielona woda zacznie mętnieć, a zieleń będzie stawała się jaśniejsza. To jest całkiem normalne zjawisko i oznacza, że specyfik robi swoją robotę. Ja osobiście nie wlewam środka tak, jak zaleca producent, tylko powolnym strumieniem dawkuję go skimmera. Dzięki temu doskonale miesza się z wodą, a ja się nie muszę martwić o równomierne rozprowadzenie go po basenie.

Warto dodać, że zalewanie antyglonem robię z samego rana i zostawiam pompę włączoną na cały dzień (kontrolując co jakiś czas ciśnienie, czy się nie zapchała), a następnie całość zostawiam na noc.

Krok 3. Flockowanie

Flockowanie to proces, w którym wykorzystujemy koagulant typu Flock-Fix, albo podobny. Ja używam takiego, bo… taki mam dostępny w najbliższym markecie 😉

Należy pamiętać, że koagulantu należy używać zgodnie z zaleceniami producenta, aby późniejsza kąpiel była bezpieczna!

Koagulant spowoduje, że drobinki organiczne, które pływają luźno w wodzie (i przelatują przez pompę filtracyjną ze względu na swój mikroskopijny rozmiar), zaczną zlepiać się w białe płatki pływające na powierzchni wody. Płatki te są na tyle duże, że każda pompa spokojnie je wyłapie i zatrzyma w środku. Co do techniki nalewania – jak zwykle ja mam swoją. Tzn. przygotowuję dawkę zalecaną przez producenta na mój basen i powolutku wlewam wzdłuż krawędzi basenu, dookoła. Zazwyczaj mi trochę tego specyfiku zostaje, więc nadmiar wlewam do skimmera. Środek wlewam znowu rano (następnego dnia po odglanianiu) i pompa chodzi cały dzień, a na noc jest wyłączona.

No i znowu ten magiczny „skimmer”… Szerzej opiszę w artykule o akcesoriach basenowych, więc teraz powiem tylko tyle, że zadaniem skimmera jest zbieranie tego, co pływa na powierzchni basenu. Dlatego tak świetnie sprawdza się właśnie przy flockowaniu, bo zbiera większość tych wszystkich płatków, które koagulant nam utworzył na powierzchni.

Następnego dnia, po użyciu koagulantu – woda już zaczyna bardziej przypominać wodę. Warto podkreślić, że koagulant spowoduje mętnienie wody oraz sprawi, że stanie się taka „mleczna”. Jest to całkowicie normalne zjawisko i to jest dowód na to, że środek działa.

W „międzyczasie”, resztki glonów i brudu zbierają się na dnie basenu. Więc przechodzimy do

Krok 4. Generalne porządki

Kiedy wodę mamy już wstępnie oczyszczoną z glonów i innych, niepożądanych obiektów – pora ubrudzić sobie ręce ciężką, fizyczną pracą, jaką jest odkurzanie basenu. Cały brud, który widać na powyższej fotografii nie zostanie wciągnięty przez filtr, więc musimy mu trochę pomóc. Tutaj, pomocną dłoń wyciąga do nas odkurzacz basenowy, ręczny. Dlaczego ręczny, a nie samojeżdżący? Z prostego powodu – odkurzacz samojeżdżący (czy to akumulatorowy, czy też podpinany pod pompę filtracyjną) samym swoim ruchem wzbije część tego brudu i odkurzanie nie będzie tak skuteczne, jak byśmy sobie tego życzyli.

Podczas odkurzania warto na bieżąco kontrolować worek na brudy w odkurzaczu, jak i samą pompę.w moim przypadku, potrzebne było dwukrotne płukanie zarówno worka, jak i pompy.

Krok 5. Regulacja poziomu pH oraz chlorowanie

Aby kąpiel w basenie była bezpieczna – konieczne jest utrzymanie właściwego poziomu pH wody. To jednak nie jest jedyny powód. Właściwy poziom pH ma również znaczenie dla działania chloru. Dlatego, po operacji odglaniania, flockowania i sprzątania – pora na wyregulowanie poziomu pH. Z moich obserwacji wynika, że po zimie jest ono zazwyczaj za wysokie, ale czytałem o sytuacjach wprost odwrotnych, więc zanim nasypiecie czegokolwiek – użyjcie testera poziomu pH. Polecam tester tabletkowy. Ma idealnie dobraną dawkę Phenolu do konkretnej objętości wody (10 ml – zazwyczaj tester ma kreskę, ile wody powinno w nim być). Testery kropelkowe są bardzo niedokładne (kropla kropli nierówna). Testery elektroniczne niby są dokładne, ale po 1. trzeba pamiętać o skalibrowaniu go przed użyciem (tak, te testery trzeba kalibrować zarówno po zimie, jak w trakcie sezonu, co najmniej raz na tydzień), a po 2. mój tester (i to urządzenie z „górnej półki”) pokazuje co chce i kiedy chce. Więc mu po prostu nie ufam.

Regulator pH wsypuję do skimmera według dawki zalecanej przez producenta i zostawiam basen na kilka godzin (oczywiście, z włączoną pompą). Po tym czasie znowu przeprowadzam pomiar poziomu pH wody i w razie potrzeby dodaję odpowiedniego środka. Aż do osiągnięcia poprawnej wartości w zakresie 7.2-7.6.

Gdy poziom pH już mamy wyregulowany – do pływaka/bojki wrzucamy multitabletki. Ja używam małych multitabletek to dużego pływaka, bo lepiej się rozpuszczają. Przez pierwsze dwa dni, sitko dozownika w bojce mam odkręcone na maksimum. Gdy drugiego dnia czuć chlor już metr koło basenu – skręcam dozownik na najmniejszy przepływ. Oczywiście, przy takim poziomie chloru, można zapomnieć o kąpieli, ale ten stan będzie trwał góra dwa dni. Idealny poziom chloru to taki, gdy czuć jego delikatny zapach mając nos +/- 15cm nad lustrem wody.

Krok 6. Ostatnie szlify

Może się zdarzyć tak, że przez pompę przeleci nam trochę brudu i wróci do basenu. Dotyczy to szczególnie użytkowników kulek filtracyjnych (jestem jednym z nich). Wtedy warto przepłukać pompę i działać już według standardowych procedur, jakich używamy w szczycie sezonu.

Mity i bajki

W Internecie można wyczytać dużo mitów i bajek dotyczących zimowania basenów oraz późniejszego ich ogarniania. Wśród nich są takie bzdury, jak wsypanie wiadra chlor-szok, wsypanie witamy C, czy wylanie wody, bo „z tej to już nic nie będzie”. Przez lata testowałem te, oraz inne teorie i wypracowałem procedurę, która sprawdza się bezbłędnie, rok w rok. Ogarnianie mojego basenu skończyłem 11. maja, czyli 8 dni po rozpoczęciu procesu, natomiast faktycznej pracy przy nim miałem na około osiem godzin, z czego najwięcej zeszło się z zamontowaniem kopuły oraz odkurzaniem. Na dzień pisania tego artykułu, woda jest idealnie czysta i kilkukrotnie już był basen użytkowany przeze mnie oraz rodzinę.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Post

WordPress Cookie Plugin od Real Cookie Banner